wtorek, 16 sierpnia 2011

Jesień


Jest taka pora roku,
która wyciska łzę w mym oku.
W kolorach mieni się tysiącem,
mieni się, złoci słońcem.

I każdy z liści 
jest mym skarbem.
Zbieram je, zgarniam
w bukiety układam.
I wiem dobrze o tym ,
iż tym sposobem
Jesienne podwórko
z barw okradam....



                                             D.Z.-S. 18.09.1999

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Dorota to po prostu świetny profil!

Dorota to po prostu świetny profil!

czwartek, 4 sierpnia 2011

List


Dzisiaj
Do Ciebie Asiu
List wierszem piszę.

Dzisiaj
Staram się zagłuszyć
Tęsknotę, smutek, ciszę.

Dzisiaj,
Wspominam nasze rozmowe
I mądre rzeczy wpajane mi,
Do mojej głowy.

Dzisiaj,
Wspominam wspólne chwile, 
Kiedy pracę pisałyśmy,
Nad mądrościami rozmyślałyśmy.
Sporo w tym czasie się 
Śmiałyśmy...
Widzę Cię zawsze
Gdy list do Ciebie piszę,
I gdy otwartym listem od Ciebie,
Zagłuszam pustkę,
Ciszę...

Ciągle planuję wspólne
spotkanie.
Może akurat Nam 
To się uda.
Bo chyba czasem 
Zdarzają się cuda...


                                                              D.Zatorska-Stempin           10.09.2001r.

Miłość

" Miłość. Od czasów mojej młodości, stanowi źródło mej radości". Powiedział to zwykły, szary człowiek, gdy szukał swej drugiej połowy.
Już od momentu młodego człowieka, ciągle na nią czeka. Spogląda w twarz mijającego czasu, myśli -"czy ją spotkam?".
Czas mija, płynie godzina za godziną. Rozgląda się się pełen wiary, za tym uczuciem wspaniałym.
Podniósł z ziemi przydeptane nasiona kwiatów. Zasadza je w ciemnej ziemi, dba o nie pielęgnuje, całą swą słodycz wylewa na nie, ze swego serca głębokości.
Dostarczył im potrzebne składniki, by mogły się w pełni rozwinąć. Ogrzał je sercem swych uczuć.
Z nasion tak małych, wyrosły wspaniałe kwiaty, które w wielkiej podzięce, roztoczyły swój blask i aromat na jego spracowane ręce...
" Już wiem" - powiedział - co tworzy miłość..."



                                                                                               Dorota Zatorska-Stempin   15.02.2004

piątek, 29 lipca 2011

" Ognik -marzenie"


Mały ognik,
radosny i lekki
unosił się wesoło,
zataczając kręgi.
Delikatnie,
zataczał coraz
większe koła.
Był widoczny
mimo głębokiej nocy.
Mały ognik,
tak mały,że wzbudzał
współczucie
i chęć niesienia mu
pomocy.
Zaczął znikać...
Znikał powoli,
gasnął,
a tak krótko był...
istniał...

Mały ognik
ledwo już widoczny
w mroku.
Jak bliskie spełnienia
marzenie człowieka,
które jest możliwe ...
Możliwe , by się spełnić.
Jednak możliwe 
tylko wtedy
gdy ma się je 
ciągle na oku.
Jednak to,
czy spełni się marzenie
zależy od możliwości
zwykłego, 
szarego człowieka
lub 
wiary
w ogień.
                                    
                                                                       D.Z.-Stempin    04.07.1999 



poniedziałek, 25 lipca 2011

" Człowiek"

Kim jest człowiek,
 odziany w długi płaszcz?
Kim on jest,
kim był
i kim będzie?
Nie wie tego 
nawet on sam,
Szuka siebie
wszędzie.
Kim jest człowiek 
z ciemną przepaską na oku?
Kim on jest?
co widzi
i co stworzy?
Nie wie tego nawet on sam.

Pojął to
i sam w grób się położył.
Kim on był,
w nieznanym tym świecie.
Co zdobył,
co pragnął mieć?
Tego nie wiem
nawet ja sama,
choć bardzo bym chciała
taką wiedzę mieć...   
                                                                                                                  
                                                                                                  D.Z.-Stempin  28.12.1998r.     

niedziela, 24 lipca 2011

"Wspomnienie"



 Pamiętam, gdy byłam dzieckiem,
biegałam boso po łące.
 Pamiętam, jakby to było we śnie.
Pamiętam, grzało słońce.
A ja , miałam opaskę modrą.
Siadłam z książką,
na ciepłym kamieniu,
pod cieniem drzewa,
przy wąskim strumieniu.
Siedziałam sobie tak , wygodnie,
czytałam książkę,
Wiatr muskał mnie łagodnie.
Czytałam książkę , 
patrzyłam w wodę
i podziwiałam wiejską przyrodę.
Pamiętam, gdy byłam dzieckiem ,
chodziłam do lasu,
na grzyby.
Pamiętam, czułam się dobrze?
A może to świat mój,
taki na niby....


                                            D.Z.-Stempin  30.12.1999r.


piątek, 22 lipca 2011

" Odszedł"

" Niebo pojaśniało. Tysiące promieni słońca przeświecało przez znikające stopniowo szare chmury. Ruszył w kierunku słońca, które powoli ukazywało się na niebie. Myślał, przez całą drogę. W końcu znalazłem światło, po dniach pełnych szarości i ukrytych marzeń. 
Zanurzył dłonie, spracowane wiecznym wysiłkiem w jasnej, krystalicznej wodzie. Zmył  swoje cierpienie i odgarnął z czoła ciężki kosmyk siwych włosów.
Pomyślał: "Znalazłem to co szukałem przez całe życie, teraz mogę spokojnie odejść"- Myśląc to ułożył się na wątłej trawie i zasnął snem tak spokojnym jak dziecko , któremu spełni się życzenie.
 Odszedł, ciesząc się tak krótką chwilą szczęścia  w swoim życiu, które szybko upłynęło.
Jego dusza radosna uleciała do rajskiej doliny, gdzie nie zaznał już takiego smutku, jak na ziemi"

                                          D.Z.-Stempin 11-12.06.1998r. 




"Plany"

" Zatrzymał się. Postanowił wytrwać póki go nie usuną inni ze swojej drogi. Jeśli będzie musiał wczepi się rękoma i zębami w ziemię.
Będzie gryzł jeśli mu każą pracować na swoje konto. Jego ręce poruszą się w wysiłku tylko wtedy, gdy założy swoją własną rodzinę.
Jego pot spływać będzie po jego skroniach tylko wtedy, gdy zabraknie czegoś jego dziecku.
Dziecko jest jego największym planem. Będzie je wychowywał. Da mu wszystko, co będzie potrzebne  do stworzenia pełnowartościowego człowieka."

                              D.Z.-Stempin    05.08.1998r.



"Walka"

 " Chciał podejść. Wstrzymało go jednak silne ramię sprawiedliwości. Ciągle zastanawiał się , czy jednak powinien spróbować jeszcze raz. Pytał sam siebie rzucając słowa na wiatr:"Dlaczego ? Panie dlaczego, ciągle mnie zatrzymujesz?- mówiąc to , krztusił się czystym powietrzem, do którego nie był przyzwyczajony.
Codziennie próbował zacząć od nowa. Jednak juz od wielu tygodni nic mu się nie udawało.
Tego dnia bliski był rezygnacji z kolejnych prób. Jednak coś go natchnęło i spróbował raz jeszcze, ale już inną metodą.
Siedząc tak w bujanym fotelu po ojcu, kalkulował sobie wszystkie możliwe sposoby.
Wymyślił. Będzie walczył sercem, a nie rozumem. Spróbował. Walczył. Wygrał".

                                                                                D.Z.-Stempin   08.05.1998r.


czwartek, 21 lipca 2011

"Problemy"

  " Co mnie jeszcze czeka", myślał tkwiąc w miejscu. Było ciemno. Duszne powietrze otaczało go i przenikało na wskroś. Zadrżał. Nie wiedział, czy to z zimna, czy ze strachu. Coraz bardziej myśli kotłowały się w jego głowie. Ścigały się. Jedna przez drugą chciała wydostać się pierwsza.
" Nie będę wiecznie trwał w jednym punkcie"- postanowił.  Ruszył przed siebie. Było ciemno, za każdym  razem gdy stawiał krok, potykał się o problemy rozrzucone pod nogami. "Dlaczego ich nikt dotąd nie sprzątnął?". Zastanowiło go to. Nie pomyślał, że to jego problemy i on sam musi się ich pozbyć.
Szedł dalej. Ogarnięty jakąś dziwną pustką. Myśli stopniowo się  uspokajały i  w równych odstępach wyfruwały z jego wnętrza.
Pierwsza była złocistym ptakiem, który stracił diamentowe oko. Ptak ten był jednym z jego pragnień, więc na wpół ślepy dążył do zdobycia szczęścia.
Druga była odległym wspomnieniem, z czasów gdy jako dziecko bawił się w piaskownicy. Wtedy nie miał prawie żadnych zmartwień oprócz tego, od kogo ma wziąć foremkę, aby jego babka z piasku była najlepsza.
Kolejna mignęła zbyt szybko, by można było ją uchwycić. Mignęła przed oczyma, tysiącem barw zamigotała. Zlały się one w w jedną długą magiczną poświatę.
Czwarta myśl i kolejne tworzyły z sobą piramidę problemów. Powstał z nich jeden wielki problem: "Jak przetrwać to życie, które jest dla nas jednym wielkim problemem, zagadką? Co mamy zrobić, żeby go uniknąć? Żeby się go pozbyć?"
To jest najczęstszą myślą w jego życiu, czy podejmie to wyzwanie?...
Bo już wstaje świt i trzeba się decydować. 

                       D.Z.-Stempin  05.06.1998r.

 

" Szczęście"

  " Zobaczył światło. Usta rozciągnęły się w uśmiechu. Zrozumiał, że to co przeżywa, nazywają szczęściem. Kolory tańczyły mu przed oczyma, targając jego włosy. Jednak były w tym bardzo delikatne.
Barwy splatały się razem z  jego ciemnymi włosami i wydawały dźwięk zbliżony do niebiańskiej harfy.
Usłyszał, że ktoś krzyczy :" Nie , ty nie możesz być szczęśliwy".- wtedy  szczęście zniknęło i więcej już nie wróciło. Włosy jego pokrył szron, a oczy stały się mroźne niczym lód.
Stał się smutnym, szarym człowiekiem..."
D.Z.-Stempin


                                                            12.06.1998r.

" Narodziny"

Kazali mu żyć. Ciągnęli za głowę na świat. Buntował się , krzyczał. Ruszał bezładnie  swoimi kończynami.
Nagle świat odwrócił się do góry nogami. Przez chwilę poczuł krew napływającą mu do głowy i wstrząs, który ogarnął jego ciało. Zaczął się buntować i łkał. To był pierwszy bunt w jego życiu, który mu darowali.
Gdy wszystko minęło i przywykł, do powietrza, wody i świata, rozpoczęło się jego samodzielne, trudne życie, w którym nieznacznie pomagali mu starsi.
Popychali go, by się rozwijał, uczył i godnie reprezentował rodzinę.


                                                                                                     D.Z.-Stempin        12.06.1998r.


"Parasol"

Szedł mężczyzna
z parasolem w dłoni,
niósł go bardzo wysoko nad głową.

Zdziwiło mnie to w nim,
ponieważ padał deszcz.
I wyglądał dziwnie, 
bo nie otworzył parasola.      

Gdy podeszłam do niego,
z pytaniem w oczach, 
nim zdążyłam zapytać
otworzyć usta...

Pierwszy odpowiedział mi
"to z nadziei ,ze przezwyciężę
wszystkie swoje słabości..."

Zabrakło mi słów
uśmiechnęłam się tylko
powiedziałam:"powodzenia"
I otarłam deszcz z twarzy,
który już zdążył wymieszać się 
z moimi łzami.
Pomyślałam:
"Biedny człowiek, myśli,że pokona
swoje obawy..."

I zniknął , tak jakby go wcale nie było...

Dorota Z.-Stempin