czwartek, 21 lipca 2011

"Parasol"

Szedł mężczyzna
z parasolem w dłoni,
niósł go bardzo wysoko nad głową.

Zdziwiło mnie to w nim,
ponieważ padał deszcz.
I wyglądał dziwnie, 
bo nie otworzył parasola.      

Gdy podeszłam do niego,
z pytaniem w oczach, 
nim zdążyłam zapytać
otworzyć usta...

Pierwszy odpowiedział mi
"to z nadziei ,ze przezwyciężę
wszystkie swoje słabości..."

Zabrakło mi słów
uśmiechnęłam się tylko
powiedziałam:"powodzenia"
I otarłam deszcz z twarzy,
który już zdążył wymieszać się 
z moimi łzami.
Pomyślałam:
"Biedny człowiek, myśli,że pokona
swoje obawy..."

I zniknął , tak jakby go wcale nie było...

Dorota Z.-Stempin

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz